roody102 blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2006

Jesień

7 komentarzy

Cmentarz żydowski.

cmentarz_00.jpg

Dziś byłem tam po raz pierwszy w życiu. Jakoś nigdy tam nie dotarłem, choć od dawna o tym myślałem. Miejsce niezwykłe. Podróż w czasie, tylko kierunek trudny do określenia. Przeszłość? Na pewno; dzieje miasta, którego już nie ma. Przyszłość? Poniekąd dla każdego. Poza tym te daty – rok 5581… Dziś? Dziś piewrwszy prawdziwie jesienny dzień.

Więcej zdjęć: tu

Co to za toaleta?

4 komentarzy

Reaktywuję popularny wśród czytelników konkurs :) Dziś dwie zagadki:

kibelek08.jpgkibelek09.jpg

Zagadka

3 komentarzy

Co to za ulica?

ciuchcia.jpg

alien.jpg

Policeman

8 komentarzy

Chyba wiedział, że wcale nie piszę esemesa…

policeman.jpg

Praga_02

Brak komentarzy

Musiałem odesłać tę notkę do korekty. Właśnie wróciła. Nie zmienia się sugerowany podkład muzyczny: Voo Voo & Fisz – „Piony / Poziomy” :)

piony.jpgpoziomy.jpg

dyrektor.jpg

Tak pracuje poseł dyrektor. Czyli Jan Ołdakowski z Muzeum Powstania Warszawskiego. Co robi? Szuka Halifaxa. Gdzie i dlaczego, to w tej chwili, w pewnej mierze tajemnica – chodzi o to, by ktoś go nie wykopał, nim ludzie z muzeum wrócą na miejsce. A wrócą, bo jest spora szansa, że pod polem pana Koguta, gdzieś w rejonie Tarnowa leży wrak samolotu z drugiej wojny światowej. Można nie mieć łopaty ani wykrywacza – kawałki blachy leżą na ziemi. A gdy się zagłębić – jest ich więcej. Więc nadzieje są spore.

Kilka fotek można zobaczyć tu, a więcej – ale też nie za dużo – szczegółów dziś na warszawskich stronach „Dziennika”.

Z ogromnym opóźnieniem pojawiło się koncertowe DVD zespołu Lao Che. Z tej okazji pozwalam sobie przypomnieć recenzję tegoż wydawnictwa.

lao_che_dvd.jpgZapis wideo nigdy nie odda w pełni atmosfery koncertu. Ale może się do tego zbliżyć i tak bez wątpienia jest w przypadku tej płyty. Mogę to napisać z czystym sumieniem, bo oba utrwalone na DVD koncerty Lao Che widziałem na żywo.

Pierwszy odbył się 19 czerwca 2005 roku. W Warszawie trwała „Noc muzeów” – do Muzeum Powstania Warszawskiego przyszło wtedy ponad 7 tys. Ludzi. Zespół przyznaje dziś, że tłum strasznie ich stremował. Nie są zadowoleni z nagranego występu. Co innego publiczność – ta przeżyła tego wieczora coś niesamowitego, trudnego do nazwania. Coś, czego doświadczyć można tylko w tłumie: poczucie siły, jedności i dumy. Dla młodych ludzi, z którymi rozmawiałem w Parku Wolności szokiem był nie tylko punkrockowy koncert w takim miejscu. Zaskakiwała ich własna eakcja: wzruszenie na widok polskiej flagi łopoczącej na szczycie wieży widokowej muzeum.

Kilka miesięcy później koncert pokazano w TVP. Niestety, skrócony do 25 minut – tylko tyle telewizja udostępniła także na DVD. Trzeba jednak oddać honor realizatorom, którzy połączyli koncertowy materiał z archiwalnymi filmami kręconymi w 1944 r., w walczącej stolicy. Efekt jest niemal tak porażający, jak kilka tysięcy młodych ludzi krzyczących „Batalion Zośka, oj!” pod Murem Pamięci.

Ponieważ 25 minut to za mało na DVD, zespół zdecydował się nagrać jeszcze jeden występ. 19 marca 2006 r. grali w warszawskiej Proximie bogatsi o kilkanaście koncertów: byli pewniejsi, ograni i osłuchani z własnym brzmieniem. Wiedzieli, jak reaguje publiczność i mieli legitymizację do grania ostro udzieloną przez samych powstańców, zachwyconych płytą i tym, że ściąga ona młodzież do Muzeum Powstania Warszawskiego. Zagrali bez kompromisów. Tym razem materiał wideo jest oszczędny – bez dodatków. Zapis koncertu, za pewnie ostatniego takiego w stolicy. Zespół zapowiada, że nie będzie rozmieniał na drobne energii, którą udało się wytworzyć wspólnie z warszawską publicznością. Kto nie miał okazji uczestniczyć w tym zbiorowym przeżyciu, jest warszawiakiem uboższym. Na pocieszenie zostaje DVD, które zbliża się do ideału: oddaje
atmosferę tych niezwykłych koncertów.

Lao Che – Powstanie Warszawskie. Koncert
Muzeum Powstania Warszawskiego, 2006
DVD
size>
face>
Recenzja opublikowana w „Dzienniku” z dn. 25.07.2006.

W sobotnich manifestacjach wzięło udział około 20 tysięcy ludzi. Nie takie rzeczy Warszawa widziała. Było dość spokojnie, a na części zorganizowanej przez PO wręcz nudno. Doszło wprawdzie do małej przepychanki pod oknami Lecha, gdzie młodzieżówka PiS chciała poczęstować jabłkami liderów PO. Niestety, czoło pochodu porzedzała ściana fotoreporterów i kilku krewkich ochroniarzy. Dziewczynki z koszyczkami krasnych jabłek wymiotło na chodnik. Mnie zresztą też; nie zdążyłem nawet sięgnąć po aparat, a już było po wszystkim.

Warszawiacy zareagowali na całe wydarzenie z daleko idącą obojętnością. Nieliczni wyglądali z okien. Jedynie Andrzej Mleczko odniósł się do bierzącej sytuacji dekorując okno swojej galerii okolicznościowymi laurkami:

manifestacja_01.jpg

Dla zainteresowanych – laurki w powiększeniu: pierwsza, druga i trzecia.

Wśród manifestantów nie zabrakło postaci nietuzinkowych, jak na przykład najbardziej rozpolitykowany w rodzienie, wedle słów mamy, siedmioletni Antek, który zapowiedział, że jak dorośnie, to zagłosuje na PO. Osobiście nie bardzo wierzę, że partię tę czeka tak długa przyszłość, ale młodego obywatela złudzeń pozbawiać nie chciałem.
manifestacja_02.jpg

Zarobić można na wszystkim. 200 koszulek „po dychu” poszło w dwie godziny. Kasa aż furczała, a sprzedawca nie miał czasu rozmawiać. Zaznaczył tylko, że robi to z przekonań, a zysk z trudem pokryje cenę benzyny na dojazd. Niemniej biznes się kręcił.
manifestacja_03.jpg

Pod kolumną Zygmunta na wykształciuchów czekała grupka lewaków. Zrobiło się biało-czerwono z kordonem po środku.
manifestacja_04.jpg

To był bardzo kolorowy weekend. Szkoda, że zupełnie zmarnowany, bo spędziłem go w pracy.

mad.jpg


  • RSS