roody102 blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2005

Cristo

Brak komentarzy

Najpierw Cristo zapakował Reichstag.
Potem Arkadius miał zapakować Pałac Kultury.
Na razie jakiś domorosły artysta zapakował dwa bloki na Stegnach.

cristo.jpg

Warszawiacy, jak to warszawiacy, wybryki współczesnych artystów przyjmują z obojętnością.

Na okoliczność zaprzysiężenia pana prezydenta, gromkie…

dziadu.jpg29.12.2005 życie dopisało epilog.

Dobry ze mnie ziom…

dobry.jpg

… przeprowadzam staruszki przez przejścia dla pieszych. A w koledze się rasowy reporter odezwał. Co robilimy o zmroku na placu Bankowym?
Czekaliśmy na laurkę.

Ciężki weekend w hucie zaowocował kilkoma tekstami: zapowiedzią, relacją z soboty i z poniedziałku oraz fajną foto-story.

A czego nie pokazaliśmy? Na przykład bufetu, który wygląda trochę jak z czasów, gdy huta była dumą całego narodu. Tylko papierosy lepsze i kolorowo jakby bardziej. A w lodówce kiełbasa i kotlety schabowe panierowane. I danio. Kto w hucie je danio?

huta-barek.jpg

Nie pokazaliśmy też, z jakim poświęceniem zdobywaliśmy materiał. Na dachy, na rampy, na drabiny… Na budynku po prawej jest napis: Ręka to twój żywiciel. Przestrzegaj przepisów bezpieczeństwa

huta-bhp.jpg

bo ci ją upierdoli, chciałoby się dodać.

Ciekawe doświadczenie, bo gdzieś tam między tymi kominami zawinął się przez chwilę duch poprzedniej epoki i na naszych oczach kapitalizm brutalnie rozniósł go w pył. Nie to, że przemawia przeze mnie sentyment czy tęsknota, bo i skąd – to raczej pracujący tam 18, 30 czy 34 lata hutnicy mogli by odczuwać. Dla nich miało to wymiar smutny, dla mnie symboliczny.

I jeszcze ciekawostka. Na terenie huty, wzdłuż ulicy, która jest przedłużeniem ul. Kasprowicza (i zarazem główną osią zakładu) są… ścieżki rowerowe!
Władze Warszawy powinny się tam wybrać na wycieczkę. Między chodnikiem a jezdnią, po obu stronach są szerokie, równe ścieżki. Pierwotnie były to oczywiście drogi dla wózków widłowych, ale dziś jest nawet znak ‚ścieżka rowerowa’.

Ciekawe miejsce. Robi wrażenie. Wygląda trochę jak Stalingrad w filmach wojennych. Może to przez ten śnieg. A może nie…

plyn.jpg

Czego to ludzie nie wymyślą. Dostałem płyn do kąpieli dla internautów – teraz nawet pod prysznicem mogę być on-line!

cebula.jpg

Czasy są takie, że trzeba się zbroić, bo nigdy nic nie wiadomo. I to dotyka różnych sfer. Na przykład spożywczych. W sklepach pojawiła się cebula kalibrowana, kaliber 40-60mm, klasa 1, sprzedawana w workach po jeden kilogram. W najbliższym czasie mają ponoć rzucić ziemniaki p-panc i gaz musztardowy.

- Wujna byndzie, przed wujnom tyż była cebula – mówią ci, co pamiętają.

Strach się bać.

W telewizji co 5 minut puszczają Mazurek Dąbrowskiego.
Czy to IV RP?
Nie, to mistrzostwa Europy w pływaniu :)

Egzamin

Brak komentarzy

Taki staroć z czasów studenckich.

Witam! Piszę maila do tych z Państwa, co być może są zainteresowani przebiegiem egzaminu u MP.

Informacje praktyczne:
- egzamin trwa około 15 minut,
- początek o 14 – warto być wcześniej i zająć kolejkę – dziś było pusto, spodziewam się, że będzie gorzej – w końcu przyjdzie wiele osób, które nie bywały na wykładzie,
- w kwestii wpisu: P. jest doktorem, zajęcia mają tytuł „Zróżnicowanie kulturowe”. Ja nie wiedziałem :)))

W moim przypadku wyglądało to więcej niż radośnie. Już w drodze do celu zacząłem czuć dziwne podniecenie. Nie wiedziałem – czy to od redbula czy z braku snu – ale dostałem śmiechawy. Udzieliła mi się wiosenna pogoda. Czułem się mocno. Byłem twardy jak słoik musztardy. Nie bez trudności ustaliłem miejsce akcji – pokój 49 na IV piętrze ID. Początkowo myślałem, że to numer drzwi do kibla, ale szybko odkryłem zmyłkę przeciwnika. Odtąd byłem jednak bardziej czujny.

Przede mną był już dwie dziewczyny w kolejce. Tajniaczki? Nie można tego wykluczyć. Postawiłem kołnierz prochowca i dyskretnie zmieszałem się z tłem ściany. Wszedłem jako trzeci, dostałem pytanie:
- Co pan przygotował? – A więc nic na mnie nie ma – pomyślałem z zadowoleniem.
- Łącząc przyjemne z pożytecznym, autobiografię Majora – odrzekłem, wiedząc, że od „przeczytał” do „przygotował” jest jednak pewna odległość. Postanowiłem jednak być twardy.
- No i co? – Już pęka? Nie chciałem w to wierzyć.
- No więc trawa. Głównie trawa… – zacząłem nawijkę. P. po chwili przerwał mi słowotok:
- A może powie pan… – O Kurwa, pomyślałem. Ma mnie! I to był moment napięcia. Jak się okazało – ostatni.
- … czy Pomarańczowa Alternatywa była bardziej zjawiskiem politycznym czy kulturowym?
- Eeee… No więc trawa. Głównie trawa – wróciłem na teren, na którym czuję się pewnie i dalej już mi nie przerywał. Nawijałem zasadniczo co mi ślina na język przyniosła – o tym, że dziś już nie ma wroga, za to jest papier toaletowy, ludzie się spieszą i w dupie maja happeningi a i milicja miała większe poczucie humoru, bo policjanci to mają niskie płace… I jeszcze mówiłem o „Kaście Pianistów” i wojskowej terminologii jaką stosujemy, nieświadomie Majora naśladując!

P. śmiał się pod nosem. Ja też dostawałem powoli głupawki. W pewnym momencie sobie zdałem sprawę, że za popielniczkę służy mu kapselek od coca-coli i prawie zacząłem rechotać. Skoncentrowałem się na jego telefonie komórkowym, żeby mi oczy nie latały! I pomyśleć, że sam chciałem się nie spalić przed tym egzaminem… No w każdym razie wziął mój indeks, wpisał „zal”, zerknął na mnie (ja cały czas nawijam), postawił 5 (ja dalej) i podziękował (choć ja chciałem jeszcze dokończyć myśl). Oddał walkowera.

Krótko mówiąc byłem jak rozpędzona lokomotywa, zmiażdżyłem go swoją nawijką, jestem elo charakterny ziom, nie?!

Ogólnie, to jest to egzamin z tych prostszych. Wyszedłem w nastroju cokolwiek radosnym, wręcz wiosennym. Nie ma co się opieprzać – poczytać jedną z wiadomych książek i do dzieła. Książkę Majora polecam na ten cel. Moja recenzja jest do przeczytania tu, jakby kto chciał:

http://dyskusje.pl/w/488592

Olu – mogę Ci oczywiście pożyczyć książkę, oczywiście.
W ostatniej „Gazecie studenckiej” jest wywiad z M. – w ramach rozpoznania przeciwnika należy przeczytać, że nie lubi słowa „kultowy” i takie tam. Chyba lubi gadać o dragach.

W drugim semestrze też można „chodzić” na jego wykład – jeszcze nie wiedział o czym. Do „zobaczenia” zatem. Jak ktoś jeszcze chce znać przebieg to mu to przekierujcie.

Roody
Za wąski w ramionach a za szeroki w horyzontach.


  • RSS