roody102 blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2005

Dziś obchodzono rocznicę, choć faktycznie była 3 dni wcześniej. Tak czy tak wspięcie się na ostatnie piętro i podziwianie dzisiejszej Warszawy z człowiekiem, który 61 lat temu wciągnął tam biało-czerwoną falgę było zdarzeniem z tych niezwykłych.

Widok, swoją drogą, niczego sobie.

pasta.jpg

A ta klapa tak po prostu trwa w tym miejscu od Powstania przez cały PRL aż do dziś. Jedyna taka się chyba zachowała.

Sucho o tym samym:

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,2882222.html

29.08.2005: Chyba jednak nie jedyna. Gdzieś mi mignęła podobna ostatnio.
{r}

Żadne drzewo ani latarnia tam nie stoi, a korozja wskazuje, że to się stało jakiś czas temu.

kladka.jpg

Na tym układzie szczebelków można by uczyć fizyki. Politechnika niedaleko zresztą.

Wieść gruchnęła z wieczora: w Holandii ktoś organizuje imprezę techno w stylu Auschwitz. – Skandal! Zgroza! – poniósł się krzyk. Rano wyszło na jaw, że jakiś dureń przygotował niewybredny żart a impreza zaistniała – na szczęście – jedynie w postaci internetowej reklamówki.

Ale przez chwilę wierzyliśmy, że to mogło się stać naprawdę. Niektórzy już zdążyli sobie zadać pytanie o kondycję umysłową Europy lub inne, równie dramatyczne. Nie wiem, co bardziej przerażające: głupi wybryk, czy dopuszczenie do siebie myśli, że to było na poważnie.

Autor żartu jest pewnie zadowolony: – Dali się nabrać – myśli i śmieje się w duchu. I słusznie, bo możliwe, że gdyby zrobił to nie w Internecie, lecz na biennale sztuki współczesnej, obwołano by go artystą przez wielkie A.

A… a… a przecież nie był by pierwszy. Przed nim Zbigniew Libera zbudował Auschwitz z klocków Lego. I to jest praca, która wielu – także mnie – porusza do dziś.

Z żartu durnia z Holandii płyną więc dwie lekcje: o tym, w co sami gotowi jesteśmy uwierzyć i o tym, jak cienka jest granica między sztuką przez S i sztuką przez wielkie G, jak mawia kolega. A jeśli o sile sztuki decyduje właśnie to, że daje lekcję? Może jednak ten żart nie był taki głupi i – jak praca Libery – więcej mówi o naszych czasach, niż chcielibyśmy przyznać.

10.08.2005

Redaktor stwierdził, że zestawienie durnia z Liberą jest krzywdzące dla tego drugiego. Nie zgadzam się: praca Libery jest genialna, ale środki wyrazu stosuje dokładnie takie same. Różni się oczywiści poziomem refleksji i celem. Ale dla odbiorcy to nie jest najważniejsze.

——————————
Pewne rzeczy można napisać tylko z pewnym nazwiskiem:

http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34501,2875860.html
:)

Dwadzieścia minut po tym, jak syreny przypomniały warszawiakom o tym, czego świadkiem było ich miasto ledwie 61 lat temu, z kim walczyli jego młodzi mieszkańcy spotykam na ulicy ich dwóch rówieśników. Łyse pały i koszulki Młodzieży Wszechpolskiej wywołują jak najgorsze skojarzenia i cholerną, niewypowiedzianą wściekłość, która odbiera chęć do dalszego udziału w celebrowaniu rocznicy, odbiera cały jej sens. Budzą się upiory. I ta bezradność…

1.08.2005.

- Po to się to robi – powiedział jeden z uczestników sobotniej inscenizacji powstańczej bitwy na warszawskiej Woli chwilę po niecodziennym spotkaniu. Na ławce siedzieli Stanisław Sieradzki, ps. Świst, uczestnik odtwarzanych wydarzeń i Tomasz Sarnecki, który go w tym przedstawieniu grał. Rozmawiali razem – ten młodszy w stroju tego starszego, ten starszy w czapce z daszkiem.
W pewnej chwili podszedł Paweł Krzywicki, który grał kapitana Jana Kajusa Andrzejewskiego, ps. Jan. Mundur odtworzył na podstawie opowieści Śwista właśnie. I gdy ten go zobaczył, prawie zemdlał, bo przed oczami stanął mu jak żywy kolega sprzed lat. Oczy mu się zaszkliły, podał aktorowi rękę – i łamiącym się głosem powtórzył kilka razy: – Czemu on tak zginął? Czemu?
- Po to się to robi – powiedział potem Krzywicki, sam też niezwykle wzruszony.

inscenizacja01.jpg
Niezwykłe spotkanie Stanisława Sieradzkiego, ps. Świst i Pawła Krzywickiego, który grał kapitana Jana Kajusa Andrzejewskiego

inscenizacja02.jpg
Stanisław Sieradzki, ps. Świst i Tomasz Sarnecki, który zagrał właśnie Śwista

Zdjęcia dzięki uprzejmości autora.

30.07.2005.


  • RSS